BamBam
Zawsze
lubiłem wzbudzać w ludziach współczucie. Zwykle świetnie mi to
wychodziło, bo spójrzcie tylko na moją twarz, nieco dziecinna,
zazwyczaj lekko zarumieniona. Życie dzięki temu było dla mnie o
wiele prostsze. Jednak oprócz mojego wyglądu była jeszcze jedna
rzecz... pieniądze.
Zawsze miałem ich po dostatkiem, bo rodzice prowadzili firmę. Nie
lubiłem jednak z tego korzystać, one nawet nie były moje.
Do
pewnego czasu nawet moi najbliżsi przyjaciele nie wiedzieli czyim
jestem synem i jaki jest mój majątek, bałem się, że mogliby mnie
przez to traktować jakoś inaczej. Szybko jednak zdałem sobie
sprawę z tego, iż nie są oni takimi ludźmi, i chyba bardziej bali
się, że ja będę jakiś inny przez moje pieniądze.
To
właśnie w nich kocham, nie ważne w co wierzysz, kogo kochasz i jak
bogaty jesteś ważne jest tylko to jakim jesteś człowiekiem i czy
jesteś dobry.
.○○○○.
Nienawidzę
słońca, przyprawia mnie zawsze o okropny ból głowy. Słoneczne
dni zawsze nazywam tymi "brzydkimi" a kiedy pada deszcz,
lub jest wietrzenie i pochmurno cieszę się z "ładnej pogody".
To dziwne, ale już od małego tak mam. Światło sprawia, że czuję
niebezpieczeństwo, a w ciemności czuję się bardzo bezpiecznie.
Nie wiem czy wielu ludzi tak ma, ale jeszcze takiego nie spotkałem.
Czasem
wyobrażam sobie, że opiekuję się mną jakiś piękny demon i
wtedy czuję, że nic nie może mi się stać i wszystko co złe,
jest daleko ode mnie. Kiedy czasem o tym myślę śmieję się sam z
siebie, bo to przecież takie absurdalne. Mimo wszystko nie zamierzam
nic zmieniać skoro tak jest idealnie.
-
Bam! - krzyczy mama z pokoju obok. - Jeśli zaraz nie wyjdziesz
spóźnisz się do szkoły!
No
tak ja w przeciwieństwie do większości dzięki układom rodziców
nadal mogę się uczyć. Niby powinienem się cieszyć, ale kiedy
widzę smutnego Yugyeoma opowiadającego o kolejnym dniu w szpitalu
czuję się jakbym robił coś złego, bo to on powinien uczyć się
i pomagać ludziom. Prawda jest taka, że uczęszczam na te zajęcia
tylko z przyzwyczajenia i przymusu rodziców, gdyby nie oni chętnie
oddałbym Młodemu swoje miejsce.
Mama
odkąd pamiętam mówi do mnie „Bam”, podobno dlatego, że byłem
ogromnym rozrabiaką i wszystko czego się dotknąłem robiło „bam!”
kiedy rzucałem daną rzeczą po pomieszczeniu. Przyjęło się to na
tyle, że w podziemiu mój pseudonim brzmi BamBam, tak zresztą mówią
do mnie przyjaciele. Właśnie...
-
Mamo dziś po szkole idę na spotkanie, wrócę przed godzina
policyjną, nie martw się będę bezpieczny. - muszę
zawrzeć wszystkie te informacje w jednym zdaniu, bo inaczej
rozmawialibyśmy długo tak naprawdę o niczym, a mam zadawałaby
mnóstwo pytań, oczywiście się martwiąc.
.○○○○.
Miłość
rośnie wokół nas... Jakim cudem Młody jeszcze nie zorientował
się, że JongJae coś do niego ma? Przecież to widać na pierwszy
rzut okiem, albo po prostu jestem taki spostrzegawczy, w sumie zawsze
potrafiłem dobrze wyczuwać ludzkie emocje. Swoją drogą, ta akcja
Marka, ze wspólnym mieszkaniem była epicka, nie sądziłem, że ten
spokojny chłopak może być taki przebiegły i wygadany. To niby mój
przyjaciel i zrobiłbym dla niego wszystko, ale nie znam go zbyt
dobrze, przez to, że prawie się nie odzywa. Albo wyręcza się
Jacksonem, który mówi za niego.
-
Jackson? - zagaduję korzystając z okazji, że Mark na sekundę
odsunął się od swojego chłopaka – Za niedługo są urodziny
twojego Marka, i pomyślałem, że moglibyśmy urządzić je u mnie w
domu, przynajmniej policja by nie węszyła...
Kolejny
przywilej uzyskany tylko i wyłącznie za sprawą moich rodziców i
ich pokaźnej sumy wpłaconej na konto policji. Okropnie czuję się
z tym, że z tego korzystam, ale w tej sytuacji to bardzo pomocne.
-
Nie wiem... chciałbym zrobić mu jakąś niespodziankę, ale nie
chce cię wykorzystywać. - oznajmia poważnie co nie pasuje do jego
codziennej postawy, wiecznie uśmiechniętego wariata.
-
Gdyby to był dla mnie jakiś problem, nie zaproponowałbym ci tego
uwierz. Po prostu przyjdźcie we dwójkę w dzień jego urodzin do
mnie, ja zajmę się resztą. - uśmiecham się promiennie i
zauważam, że Mark się do nas zbliża, więc od razu zaprzestaję
rozmowy z Jacksonem.
-
O czym rozmawiacie? - pyta cicho jak to on, Mark.
Jego
chłopak może się ze mną nie zgadzać, ale moim zdaniem Mark jest
strasznie zazdrosny zwłaszcza jeśli chodzi o mnie. Nie wiem czy
wynika to z jego niskiej samooceny czy tego, że jestem dość blisko
z Jacksonem, ale zawsze staram się nie dawać mu powodów do
zazdrości.
-
Śmiejemy się z Jongjae i jego zachwiania, jest taki śmieszny kiedy
denerwuje się przy Yugyeomie. - chłopak najwyraźniej mi wierzy bo
zaczyna śmiać się razem ze mną, oczywiście jego śmiech jest
raczej nie słyszalny i ogranicza się do ukazania jego białych
ząbków i wygięciu ust.
On
zawsze był taki skąpy w okazywaniu uczuć.
.○○○○.
Szkoła
to miejsce, w którym pod żadnym pozorem nie mogę być sobą,
nawet nie mogę wykorzystywać swoich wpływów. T miejsce gdzie uczą
się ludzie o wiele ważniejsi niż ja. Gdyby ktoś dowiedział się
jakich mam znajomych, albo dowiedział się, że nie jestem taki jak
oni, zepsute dzieciaki z bogatych domów. Wtedy ucierpiał bym nie
tylko ja, ale także wszyscy w jakiś sposób ze mną związani.
Dlatego
nie mam tu żadnych znajomych, chyba nawet nie rozmawiam za dużo z
ludźmi, brzydzę się tym, że nic nie robią z zachowaniem swojej
najbliższej rodziny, bo kto jak kto, ale oni mają najwięcej do
powiedzenia. Zawsze to co powie najbliższa rodzina jest cenniejsze
niż słowa nawet setki obcych.
Wchodząc
do domu czuję się dziwnie, jakbym został wypuszczony z jakiegoś
więzienia, a to przecież tylko nauka i wiele ludzi, których bardzo
nie lubię. Ale bez przesady w zasadzie żadna krzywda mi się tam
nie dzieje, tak myślę...
.○○○○.
Zbliża
się kolejna kolacja z wspólnikami rodziców, biorą mnie tam tylko
po to abym odwracał uwagę tych ludzi od tego co dokładnie mówią
moi ,,wspaniali” rodzice. To trochę nie sprawiedliwe,
ale nie mi oceniać. Muszę się tylko uśmiechać i miło potakiwać,
a będzie dobrze.
-
Kochanie przepraszam, ale nie chcemy aby ci ludzie w zły sposób
wykołowywali naszą działalność, a delikatne odwrócenie uwagi
może temu zapobiec.
Nie
wiem dlaczego, ale uspokaja mnie to, że nie robią tego dla złych
celów.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Krótko i trochę zagmatwane, ale wybaczcie mi, SZKOŁA!
JAK ZAWSZE PROSZĘ O KOMENTARZE!
Ciekawe z kogo czerpałaś inspirację na BamBama? Hm... X"DD
OdpowiedzUsuńOgólnie to najmniej lubię go z całego Got7, ale w tym opowiadaniu wkurza mnie jakoś mniej ;;
Czekam na więcej i ach, Markson ;;