poniedziałek, 7 września 2015

Rozdział (8)

JB



                  Marzenia to piękna rzecz, która sprawia, że człowiek ma motywację do życia. Kiedyś ja też miałem marzenia. Nie byle jakie, chciałem zostać szanowanym dziennikarzem, który pisząc prawdę o życiu, będzie w pewien sposób pokazywać ludziom prawdę. I kiedy byłem już naprawdę blisko aby to marzenie spełnić, coś poszło nie tak... Bo nagle zabroniono pisać mi prawdy. Gazety, które zawsze kochałem czytać stały się głównym źródłem zakłamania, fałszu i propagandy. Poczułem się jakby ktoś nagle wyrwał mnie z pięknego snu.                                    Oszukany, samotny, bez szansy na realizację moich celów, moich marzeń...
Byłem redaktorem naczelnym w jednym z Seulskich dzienników informacyjnych, i mimo że nie mogłem się jakoś artystycznie wyżyć w tego typu artykułach byłem szczęśliwy jak nigdy wcześniej, bo moje marzenia spełniały się powoli na moich oczach.
                  Jeśli myślicie, że po skończeniu pracy w tamtym wydawnictwie poddałem się i skończyłem moją przygodę w tym zawodzie to mylicie się. Byłem jeszcze bardziej zdeterminowany aby pokazać ludziom prawdę, bo prawda była okropna i przez wielu ignorowana. Poprosiłem więc mojego przyjaciela o przysługę, i tak stworzyliśmy własną podziemną gazetę. Dosłownie pod ziemią, bo drukowaliśmy w piwnicy jego domu, na obrzeżach miasta. Mimo, że nie mogliśmy jej reklamować bardzo szybko zyskała rozgłos, a ludzie przekazali ją sobie potajemnie na spotkaniach.
                  Wtedy zdałem sobie sprawę z ważnej rzeczy, że tak naprawdę nie wiemy o czym marzymy. Wydaje nam się, że chcemy sławy i okładek w gazetach, a potem dzieje się coś zupełnie innego, a mimo wszystko wywołuje radość.
Teraz myślę, że spełniam swoje marzenie tu, pod ziemią.

.○○○○.
                  Czasem w takich chwilach jak ta czuję się naprawdę samotny, bo niby mam siedmioro najwierniejszych przyjaciół na świcie, a mimo wszystko nikt nie woła mnie rano abym wstał. Wiem, że mnie kochają, a ja ich, ale mimo wszystko nie mogą mówić mi dobranoc przed snem, nie zawsze mogą przytulic kiedy wszystko idzie nie tak i czuję się wrakiem człowieka, ze smutną masą zamiast duszy. Uświadomiłem sobie niedawno, że może nie jestem samotny, ale przez większość czasu jestem sam. To naprawdę dobijające zwłaszcza, że wokół mnie jest tyle par. Czasem wydaje mi się, że może to wojna sprawiła, że ludzie nagle są odważni i łączą się w pary. Sam nie wiem, ale mam nadzieje, że wytrwają przy sobie i nigdy nie się nie poddadzą, nikt nie zostawi ich bez słowa, bo wbrew pozorom to gorsze niż każda kłótnia
                  Mógłbym udzielać ludziom mnóstwa rad, a tak naprawdę sam ze sobą nie potrafię się pogodzić i to od dawna. Bo co bym nie zrobił targają mną okropne wyrzuty sumienia, martwię się czy aby na pewno zrobiłem dobrze, mimo że jest to tak błaha sprawa jak na przykład ugotowanie zupy na obiad dla większej liczy osób niż ja. Nawet w tak prostym i codziennym geście znajdę mnóstwo rzeczy, o które mógłbym się martwić.
                  To nie normalne i niezbyt zdrowe, ale niestety taki już jestem. Czasem myślę, że być może dlatego jestem sam, bo nikt tak naprawdę nie może ze mną wytrzymać i mnie zrozumieć.
                  Dziś po południu ma się stać to czego zawsze wyczekuję z niecierpliwością i uśmiechem twarzy, którego w żaden sposób nie mogę się pozbyć. Być może dla innych takie zwykłe towarzyskie spotkanie jest czymś normalnym, ale nie dla nas, dlatego cieszę się i dziękuję za każdy moment spędzony w towarzystwie tych niesamowitych ludzi, nie ma nic piękniejszego niż patrzenie na ich szczęście, miłość to, że jesteśmy razem mimo tak wielkich przeciwności, które dla niektórych były by nie do pokonania, ale nie dla nas.

.○○○○.

- W końcu, okropnie się stęskniłam. - głos JoonJin i jej uścisk wokół mojego pasa sprawia, że cieszę się nawet bardziej niż rano kiedy prawie śpiewałem na myśl o spotkaniu.
                  Żebyście nie myśleli, że się zakochałem czy coś po prostu najbardziej szczera i kochana osoba jaką kiedykolwiek poznałem. Bez skrupułów wytknie ci, że ubrałeś się jak skończony idiota, ale zawsze pochwali i będzie się cieszyć razem z tobą kiedy coś ci się uda. W życiu tacy ludzie są bardzo potrzebni, którzy nie tylko będą cię głaskać po głowie, i mówić że nic się stało, tak naprawdę bardziej docenia się często tych którzy sprzedadzą ci cios prosto w policzek, byle tylko przypomnieć ci, że robisz coś źle. Prawda jest taka, że oni naprawdę troszczą się o ciebie, nawet jeśli na początku jesteś zły, bo wtrącają się w twoje życie.
- JB, ten kolega, o którym niedawno rozmawialiśmy, dał mi zdjęcie, abyś mógł dodać je do swojej gazety! - cieszy się Yugyeom a ja kątem oka zauważam zirytowane spojrzenie JongJae, na słowo kolega. Jest niby taki zazdrosny a nic z tym nie zrobi.
- Dziękuję, numer ze zdjęciem na pewno szybko się sprzeda, większość takich podziemnych pism, nie ma dostępu do takiej technologii zbyt często. - uśmiecham się starając się, aby swoim spojrzeniem i mimiką przekazać mu jak najwięcej swojej wdzięczności.
                  Nie jestem zbyt dobry w pokazywaniu uczuć, a już na pewno nie lubię o nich mówić to dla mnie takie żenujące i źle się z tym czuję. Pamiętam, że kiedy byłem mały moje rodzeństwo zawsze miało pretensje i żaliło się mamie, że ich nie kocham, a prawda jest taka, że byli dla mnie ważniejsi niż wszystko inne, tylko im o tym nie mówiłem, i udawałem zimnego. Właśnie dlatego też jestem wdzięczny mojej drugiej rodzinie, z którą u jestem, bo zaakceptowali to, i nawet nauczyli się trochę czytać moje emocje. To wiele znaczy, bo chyba nawet mama nigdy do końca tego nie zrobiła. Uważała mnie po prostu za oschłe dziecko, jednak kochała mimo wszystko, jak to mama.
.○○○○.

                  Wielu ludzi mówi, że chciałby wrócić do czasu szkoły i beztroskiego życia, ale nie ja. Nigdy nie miałem takiego pragnienia. Być może to wynika z tego, że praca i ciągłe myślenie o zagrożeniu sprawia, że nie mam czasu myśleć o niczym innym, a to z kolei sprawia, że nie mam czasu na zamartwianie się.
                  Ale z drugiej strony nie chciałem też nigdy dorastać, bo dorosłość kojarzy mi się właśnie z samotnością i smutkiem, obowiązkami. A ja nie lubię obowiązków.

                  Pisanie, mimo że jest moją pracą nie jest dla mnie obowiązkiem, bo to kocham. Teraz myślę, że może to jest klucz do szczęścia, którego tak bardzo wszyscy szukamy. Zamienić obowiązek w hobby. Sprawić, że coś co musimy robić by przeżyć stanie się naszym szczęściem. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`

Dziś tak bardziej filozoficznie i z małą ilością dialogów, ale mam nadzieję, że się spodoba!
MIAŁAM WENĘ JAK PISAŁAM. OK.
Jestem żebrakiem i chce komentarze! ♥

1 komentarz:

  1. To niesamowite, że potrafię się utożsamić z każdym z bohaterów. Serio, myślę, że to właśnie główny powód dla którego tak pokochałam to opowiadanie. Każdy może znaleźć cząstkę siebie w każdym z nich, bo wytworzyłaś tak wspaniałe i zróżnicowane postacie, że naprawdę podziwiam, bo to dla mnie czarna magia i wręcz sztuka. Osobiście przyznam się, że nie umiem w kreację bohaterów i piszę jak mi pasuje XDD
    W każdym razie ten rozdział jest najlepszy jeśli chodzi o stronę opisów emocji i filozofii. Czytelnik może się bardziej wdrążyć w bohatera i mieć większy wzgląd na to, co mu w główce siedzi. SZANUJE.
    Jeśli chodzi o samego JB tuta, to cieszę się, że żyłaś motywu dziennikarstwa. To oprócz naszego słodkiego pianisty moja druga ulubiona postać.
    I nie wiem, może to tylko moje odczucie, ale czuję całą Ciebie w tym rozdziale. Ta cała filozoficzna wstawka to Ty, naprawdę. Możesz sobie pogratulować, bo w formie słów stworzyłaś swoje idealne odzwierciedlenie. Aż słyszałam Twój głos, gdy to czytałam. Tak, to niesamowite.
    I no, jedyne co mnie razi ogólnie w opowiadaniu, to interpunkcja i "nie" z rzeczownikami. Polecam lekcje U SAMA WIESZ KOGO *porozumiewawcze mrugnięcie*

    I czekam na następne, piękny rozdział, a nawet najpiękniejszy z wszystkich!

    PS. Tamten usunęłam, bo było too much błędów

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy