JB
Marzenia
to piękna rzecz, która sprawia, że człowiek ma motywację do
życia. Kiedyś ja też miałem marzenia. Nie byle jakie, chciałem
zostać szanowanym dziennikarzem, który pisząc prawdę o życiu,
będzie w pewien sposób pokazywać ludziom prawdę. I kiedy byłem
już naprawdę blisko aby to marzenie spełnić, coś poszło nie
tak... Bo nagle zabroniono pisać mi prawdy. Gazety, które zawsze
kochałem czytać stały się głównym źródłem zakłamania,
fałszu i propagandy. Poczułem się jakby ktoś nagle wyrwał mnie z
pięknego snu. Oszukany, samotny, bez szansy na realizację moich
celów, moich marzeń...
Byłem
redaktorem naczelnym w jednym z Seulskich dzienników informacyjnych,
i mimo że nie mogłem się jakoś artystycznie wyżyć w tego typu
artykułach byłem szczęśliwy jak nigdy wcześniej, bo moje
marzenia spełniały się powoli na moich oczach.
Jeśli
myślicie, że po skończeniu pracy w tamtym wydawnictwie poddałem
się i skończyłem moją przygodę w tym zawodzie to mylicie się.
Byłem jeszcze bardziej zdeterminowany aby pokazać ludziom prawdę,
bo prawda była okropna i przez wielu ignorowana. Poprosiłem więc
mojego przyjaciela o przysługę, i tak stworzyliśmy własną
podziemną gazetę. Dosłownie pod ziemią, bo drukowaliśmy w
piwnicy jego domu, na obrzeżach miasta. Mimo, że nie mogliśmy jej
reklamować bardzo szybko zyskała rozgłos, a ludzie przekazali ją
sobie potajemnie na spotkaniach.
Wtedy
zdałem sobie sprawę z ważnej rzeczy, że tak naprawdę nie wiemy o
czym marzymy. Wydaje nam się, że chcemy sławy i okładek w
gazetach, a potem dzieje się coś zupełnie innego, a mimo wszystko
wywołuje radość.
Teraz
myślę, że spełniam swoje marzenie tu, pod ziemią.
.○○○○.
Czasem
w takich chwilach jak ta czuję się naprawdę samotny, bo niby mam
siedmioro najwierniejszych przyjaciół na świcie, a mimo wszystko
nikt nie woła mnie rano abym wstał. Wiem, że mnie kochają, a ja
ich, ale mimo wszystko nie mogą mówić mi dobranoc przed snem, nie
zawsze mogą przytulic kiedy wszystko idzie nie tak i czuję się
wrakiem człowieka, ze smutną masą zamiast duszy. Uświadomiłem
sobie niedawno, że może nie jestem samotny, ale przez większość
czasu jestem sam. To naprawdę dobijające zwłaszcza, że wokół
mnie jest tyle par. Czasem wydaje mi się, że może to wojna
sprawiła, że ludzie nagle są odważni i łączą się w pary. Sam
nie wiem, ale mam nadzieje, że wytrwają przy sobie i nigdy nie się
nie poddadzą, nikt nie zostawi ich bez słowa, bo wbrew pozorom to
gorsze niż każda kłótnia
Mógłbym
udzielać ludziom mnóstwa rad, a tak naprawdę sam ze sobą nie
potrafię się pogodzić i to od dawna. Bo co bym nie zrobił targają
mną okropne wyrzuty sumienia, martwię się czy aby na pewno
zrobiłem dobrze, mimo że jest to tak błaha sprawa jak na przykład
ugotowanie zupy na obiad dla większej liczy osób niż ja. Nawet w
tak prostym i codziennym geście znajdę mnóstwo rzeczy, o które
mógłbym się martwić.
To
nie normalne i niezbyt zdrowe, ale niestety taki już jestem. Czasem
myślę, że być może dlatego jestem sam, bo nikt tak naprawdę nie
może ze mną wytrzymać i mnie zrozumieć.
Dziś
po południu ma się stać to czego zawsze wyczekuję z
niecierpliwością i uśmiechem twarzy, którego w żaden sposób nie
mogę się pozbyć. Być może dla innych takie zwykłe towarzyskie
spotkanie jest czymś normalnym, ale nie dla nas, dlatego cieszę się
i dziękuję za każdy moment spędzony w towarzystwie tych
niesamowitych ludzi, nie ma nic piękniejszego niż patrzenie na ich
szczęście, miłość to, że jesteśmy razem mimo tak wielkich
przeciwności, które dla niektórych były by nie do pokonania, ale
nie dla nas.
.○○○○.
-
W końcu, okropnie się stęskniłam. - głos JoonJin i jej uścisk
wokół mojego pasa sprawia, że cieszę się nawet bardziej niż
rano kiedy prawie śpiewałem na myśl o spotkaniu.
Żebyście
nie myśleli, że się zakochałem czy coś po prostu najbardziej
szczera i kochana osoba jaką kiedykolwiek poznałem. Bez skrupułów
wytknie ci, że ubrałeś się jak skończony idiota, ale zawsze
pochwali i będzie się cieszyć razem z tobą kiedy coś ci się
uda. W życiu tacy ludzie są bardzo potrzebni, którzy nie tylko
będą cię głaskać po głowie, i mówić że nic się stało, tak
naprawdę bardziej docenia się często tych którzy sprzedadzą ci
cios prosto w policzek, byle tylko przypomnieć ci, że robisz coś
źle. Prawda jest taka, że oni naprawdę troszczą się o ciebie,
nawet jeśli na początku jesteś zły, bo wtrącają się w twoje
życie.
-
JB, ten kolega, o którym niedawno rozmawialiśmy, dał mi zdjęcie,
abyś mógł dodać je do swojej gazety! - cieszy się Yugyeom a ja
kątem oka zauważam zirytowane spojrzenie JongJae, na słowo kolega.
Jest niby taki zazdrosny a nic z tym nie zrobi.
-
Dziękuję, numer ze zdjęciem na pewno szybko się sprzeda,
większość takich podziemnych pism, nie ma dostępu do takiej
technologii zbyt często. - uśmiecham się starając się, aby swoim
spojrzeniem i mimiką przekazać mu jak najwięcej swojej
wdzięczności.
Nie
jestem zbyt dobry w pokazywaniu uczuć, a już na pewno nie lubię o
nich mówić to dla mnie takie żenujące i źle się z tym czuję.
Pamiętam, że kiedy byłem mały moje rodzeństwo zawsze miało
pretensje i żaliło się mamie, że ich nie kocham, a prawda jest
taka, że byli dla mnie ważniejsi niż wszystko inne, tylko im o tym
nie mówiłem, i udawałem zimnego. Właśnie dlatego też jestem
wdzięczny mojej drugiej rodzinie, z którą u jestem, bo
zaakceptowali to, i nawet nauczyli się trochę czytać moje emocje.
To wiele znaczy, bo chyba nawet mama nigdy do końca tego nie
zrobiła. Uważała mnie po prostu za oschłe dziecko, jednak kochała
mimo wszystko, jak to mama.
.○○○○.
Wielu
ludzi mówi, że chciałby wrócić do czasu szkoły i beztroskiego
życia, ale nie ja. Nigdy nie miałem takiego pragnienia. Być może
to wynika z tego, że praca
i ciągłe myślenie o zagrożeniu sprawia, że nie mam czasu myśleć
o niczym innym, a to z kolei sprawia, że nie mam czasu na
zamartwianie się.
Ale
z drugiej strony nie chciałem też nigdy dorastać, bo dorosłość
kojarzy mi się właśnie z samotnością i smutkiem, obowiązkami. A
ja nie lubię obowiązków.
Pisanie,
mimo że jest moją pracą nie jest dla mnie obowiązkiem, bo to
kocham. Teraz myślę, że może to jest klucz do szczęścia,
którego tak bardzo wszyscy szukamy. Zamienić obowiązek w hobby.
Sprawić, że coś co musimy robić by przeżyć stanie się naszym
szczęściem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
Dziś tak bardziej filozoficznie i z małą ilością dialogów, ale mam nadzieję, że się spodoba!
MIAŁAM WENĘ JAK PISAŁAM. OK.
Jestem żebrakiem i chce komentarze! ♥
To niesamowite, że potrafię się utożsamić z każdym z bohaterów. Serio, myślę, że to właśnie główny powód dla którego tak pokochałam to opowiadanie. Każdy może znaleźć cząstkę siebie w każdym z nich, bo wytworzyłaś tak wspaniałe i zróżnicowane postacie, że naprawdę podziwiam, bo to dla mnie czarna magia i wręcz sztuka. Osobiście przyznam się, że nie umiem w kreację bohaterów i piszę jak mi pasuje XDD
OdpowiedzUsuńW każdym razie ten rozdział jest najlepszy jeśli chodzi o stronę opisów emocji i filozofii. Czytelnik może się bardziej wdrążyć w bohatera i mieć większy wzgląd na to, co mu w główce siedzi. SZANUJE.
Jeśli chodzi o samego JB tuta, to cieszę się, że żyłaś motywu dziennikarstwa. To oprócz naszego słodkiego pianisty moja druga ulubiona postać.
I nie wiem, może to tylko moje odczucie, ale czuję całą Ciebie w tym rozdziale. Ta cała filozoficzna wstawka to Ty, naprawdę. Możesz sobie pogratulować, bo w formie słów stworzyłaś swoje idealne odzwierciedlenie. Aż słyszałam Twój głos, gdy to czytałam. Tak, to niesamowite.
I no, jedyne co mnie razi ogólnie w opowiadaniu, to interpunkcja i "nie" z rzeczownikami. Polecam lekcje U SAMA WIESZ KOGO *porozumiewawcze mrugnięcie*
I czekam na następne, piękny rozdział, a nawet najpiękniejszy z wszystkich!
PS. Tamten usunęłam, bo było too much błędów