JongJae
2
Pamiętam
ten okropny szok, niedowierzanie i w końcu ogromny ból, kiedy
dowiedziałem się o śmierci rodziców w obozie. Przez pierwszy
tydzień żyłem jak we mgle, która za nic nie chciała się
przerzedzić, zresztą chyba tego nie chciałem. Codziennie rano
wstawałem i wykonywałem swoje obowiązki przez cały dzień jak
gdyby nic się nie wydarzyło, jakby ciągle byli przy mnie, ale ich
już nie było.
Kiedy
w pełni odzyskałem jasność życia, było jeszcze gorzej, bo nie
czułem już nic prócz bólu, i to nie w jednym miejscu. Był to
ból, który błądził po moim ciele.
Lubię
porównywać moje życie do piosenki, która zaczęła się bardzo
spojenie, dzieciństwem, podczas którego nie działo się raczej nic
spektakularnego, byłem po prostu przeciętnie szczęśliwym
dzieckiem. Potem jest czas smutnej melodii wygrywanej na rozstrojonym
fortepianie. Wojna, rodzice, wszystko wydarzyło się tak szybko,
musiałem stać się dorosły i odpowiedzialny szybciej niż
planowałem. No i koniec, koniec szczęśliwy, nie jakiś skoczny, i
do tańca, ale lekka nuta, która sprawia, że na twarzy słuchającego
pojawia się nikły uśmiech.
Ta
ostatnia część to oczywiście zasługa tylko i wyłącznie
przyjaciół, którzy są ze mną pomimo wszystko, pomagają mi
nieraz mimo, że tego nie chce, uważam, że pomoc nie jest mi
potrzebna.
.••••.
-
Jae... - o nie... zabiję kiedyś Marka za to na co mnie skazał mnie
na mieszkanie pod jednym dachem z moją miłością, nie żeby mi się
nie podobało, ale to męczące, bo nie mogę nic z tym zrobić. -
Jestem głodny.
-
Już wstaję - wzdycham i mocniej wtulam się w poduszkę... jest
taka ciepła.
On
byłby cieplejszy i wygodniejszy, ale cóż... Nie mogę z nim być
on jest taki niewinny, młody, jak brat, brat, w którym jestem na
zabój zakochany i nie pozwolę aby ktoś zrobił mu krzywdę, a już
w szczególności nie pozwolę na to sobie.
Po
chwili wydaje mi się, że młodszy już wyszedł z pokoju i mam
chwilę dla siebie, ale byłoby zbyt pięknie prawda? Czuję ciało
chłopaka, które przez kołdrę przylega do mnie szczelnie i mocno
przytula. Musze przyznać, że to najcudowniejsze uczucie jakie
przeżyłem. Bliskość i bezpieczeństwo, to za razem przytłaczające
i cudowne. Chyba zapomniałem jak się oddycha.
-
Hyuuung. - mówi Yeom wprost do mojego ucha prawdopodobnie nie zdając
sobie sprawy z tego, jakie emocje o u mnie wywołuje. - Dziękuję,
że tak mi pomagasz, jesteś najlepszy.
Mam
wrażenie, jakby jego uścisk, stał się nawet silniejszy niż
wcześniej. Ta błogość i szczęście działają na mnie z taka
siłą, że już po chwili czuję się śpiący jeszcze bardziej niż
wcześniej. Chciałbym móc już zawsze obok niego zasypiać. Czuć
słodki zapach, silne jak na jego wygląd ramiona, słuchać jego
oddechu jak życiodajnej melodii, zarezerwowanej tylko dla mojego
serca.
-
Dla ciebie wszystko – mój na wpół śpiący umysł nie pozwala mi
racjonalnie myśleć przez co mówię te słowa, na które normalnie
pewnie bym się nie odważył.
.••••.
Czuje
się taki wyspany. Chyba pierwszy raz odkąd pamiętam nie czuję się
wyczerpany i niechętny do życia. Tylko...
Otwieram
powoli oczy i spoglądam w dół. Na mojej klatce piersiowej śpi
najcudowniejszy i najpiękniejszy człowiek jakiego dane mi było
oglądać. Czuję się trochę zdenerwowany, ale zaraz przypominam
sobie jak on się tu znalazł dziękuję w myślach bogu za tę
okazję do podziwiania go i bycia blisko, do tego nie muszę się o
nic bać bo on śpi i nie stanie się żadna niezręczna sytuacja. To
zdecydowanie mój ulubiony poranek, a raczej popołudnie, bo chyba
pospaliśmy trochę za długo.
Dopiero
burczenie brzucha chłopaka przypomina mi, że rano wspomniał coś o
głodzie. Odsuwam się, więc od niego niechętnie i delikatnie a
później udaję się do kuchni, aby zrobić jakieś
obiado-śniadanie. Decyduję się na sałatkę i kawę, bo w lodówce
nie ma cudów, a kawa świetnie nas obudzi. Jak dobrze, że obydwoje
mamy dziś wolne.
Starając
się nie myśleć więcej o chłopaku, bo to dość niebezpieczne,
kiedy wykonuje się jakąś pracę. Zabieram się za krojenie warzyw
i robienie kanapek do sałatki. Kiedy wszystko jest już gotowe, a na
stole ustawiony jest półmisek z jedzeniem postanawiam obudzić
chłopaka. Nie mogę pozbyć się myśli o tym, że chciałbym
codziennie go tak budzić, robić mu śniadania i patrzeć jak
niesamowicie słodko śpi.
Niczym
dziecko obejmuje poduszkę, na jego twarzy widoczny jest delikatny
uśmiech i promienie słońca igrają na niej delikatnie wpadając
przez okno. Roztrzepane po poduszce kasztanowe włosy wyglądają tak
cudownie, że mam ochotę podejść i go po nich pogłaskać. Akurat
tej przyjemności nie muszę sobie odmawiać. Prawda?
Na
palcach niczym kot podchodzę do rozwalonego na łóżku chłopaka i
głaszcząc jego włosy proszę cicho aby wstał, bo zrobiłem
śniadanie. Już po niedługiej chwili mogę rozkoszować się jego
pięknym zaspanym spojrzeniem i ciemnymi oczyma, skupionymi tylko na
mnie. Mogłoby być tak zawsze.
.••••.
Wspomniałem
kiedyś, że kocham spotkania, ze znajomymi? Odwołuję to. To znaczy
kocham ich i jestem ogromnie za wszystko wdzięczny, tylko, że...
Oni nam teraz ciągle dogryzają, zawłaszcza Yeomowi, który nawet
za bardzo nie wie dlaczego,a to irytuje mnie najbardziej.
-
Nie złość się już tak, to tylko zabawa. - mówi w końcu JoonJin
widząc jaki naburmuszony jestem przez to co mówi reszta
towarzystwa.
-
Ale boję się, że przez to wszystko on może się zorientować. -
szepczę, upewniając się wcześniej, ze on na pewno tego nie
słyszy.
-
Spokojnie, myślę, że nawet jeśli się zorientuje nic takiego
złego się nie wydarzy.
Jasne
łatwo jej powiedzieć zawsze była taka odważna.
.••••.
Możecie
myśleć, że jestem głupi, przez to że nie chce zaryzykować, ale
to nie jest takie proste, nawet jeśli będę pewny, że moje uczucie
nie wyrządzi żadnych szkód, nie powiem mu o nim. Dlaczego? Ze
strachu, nadal bowiem pamiętam moją pierwszą miłość. Byłem
wtedy bardzo odważny i postanowiłem być mądrzejszy niż moi
koledzy, postanowiłem powiedzieć tej dziewczynie, że ją kocham. I
pomimo lat, które już upłynęły nadal czuje tę rysę, którą
ona zostawiła na moim sercu swoją reakcją.
Była
na mnie wściekła za to, że się w niej zakochałem, to wydarzenie
dosłownie zniszczyło mój sposób patrzenia na świat. Wtedy był
ona bardzo prosty, po prostu robiłem to co kochałem i co wydawało
mi się dobre. Teraz każde swoje słowo, gest analizuję, aby być
pewnym, że nie popełnię takiego błędu jak wtedy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~``
No i mamy drugi "dział". Mam nadzieję, że się wam spodoba i zostawicie po sobie jakieś komentarze <3
Boże, ich relacja jest cudowna ;; Chyba nawet wolę ich bardziej od marksona i jezu, co się dzieje z tym światem, przynieście gaśnice, bo płonę od feelsów ;;
OdpowiedzUsuńLiczę. Na. Więcej.
PS. Nadal zachwycam się kreacją bohaterów ;;