niedziela, 13 września 2015

Rozdział (9)

JongJae 2


                 Pamiętam ten okropny szok, niedowierzanie i w końcu ogromny ból, kiedy dowiedziałem się o śmierci rodziców w obozie. Przez pierwszy tydzień żyłem jak we mgle, która za nic nie chciała się przerzedzić, zresztą chyba tego nie chciałem. Codziennie rano wstawałem i wykonywałem swoje obowiązki przez cały dzień jak gdyby nic się nie wydarzyło, jakby ciągle byli przy mnie, ale ich już nie było.
                 Kiedy w pełni odzyskałem jasność życia, było jeszcze gorzej, bo nie czułem już nic prócz bólu, i to nie w jednym miejscu. Był to ból, który błądził po moim ciele.
                 Lubię porównywać moje życie do piosenki, która zaczęła się bardzo spojenie, dzieciństwem, podczas którego nie działo się raczej nic spektakularnego, byłem po prostu przeciętnie szczęśliwym dzieckiem. Potem jest czas smutnej melodii wygrywanej na rozstrojonym fortepianie. Wojna, rodzice, wszystko wydarzyło się tak szybko, musiałem stać się dorosły i odpowiedzialny szybciej niż planowałem. No i koniec, koniec szczęśliwy, nie jakiś skoczny, i do tańca, ale lekka nuta, która sprawia, że na twarzy słuchającego pojawia się nikły uśmiech.
                 Ta ostatnia część to oczywiście zasługa tylko i wyłącznie przyjaciół, którzy są ze mną pomimo wszystko, pomagają mi nieraz mimo, że tego nie chce, uważam, że pomoc nie jest mi potrzebna.

.••••.

- Jae... - o nie... zabiję kiedyś Marka za to na co mnie skazał mnie na mieszkanie pod jednym dachem z moją miłością, nie żeby mi się nie podobało, ale to męczące, bo nie mogę nic z tym zrobić. - Jestem głodny.
- Już wstaję - wzdycham i mocniej wtulam się w poduszkę... jest taka ciepła.
                 On byłby cieplejszy i wygodniejszy, ale cóż... Nie mogę z nim być on jest taki niewinny, młody, jak brat, brat, w którym jestem na zabój zakochany i nie pozwolę aby ktoś zrobił mu krzywdę, a już w szczególności nie pozwolę na to sobie.
                 Po chwili wydaje mi się, że młodszy już wyszedł z pokoju i mam chwilę dla siebie, ale byłoby zbyt pięknie prawda? Czuję ciało chłopaka, które przez kołdrę przylega do mnie szczelnie i mocno przytula. Musze przyznać, że to najcudowniejsze uczucie jakie przeżyłem. Bliskość i bezpieczeństwo, to za razem przytłaczające i cudowne. Chyba zapomniałem jak się oddycha.
- Hyuuung. - mówi Yeom wprost do mojego ucha prawdopodobnie nie zdając sobie sprawy z tego, jakie emocje o u mnie wywołuje. - Dziękuję, że tak mi pomagasz, jesteś najlepszy.
                 Mam wrażenie, jakby jego uścisk, stał się nawet silniejszy niż wcześniej. Ta błogość i szczęście działają na mnie z taka siłą, że już po chwili czuję się śpiący jeszcze bardziej niż wcześniej. Chciałbym móc już zawsze obok niego zasypiać. Czuć słodki zapach, silne jak na jego wygląd ramiona, słuchać jego oddechu jak życiodajnej melodii, zarezerwowanej tylko dla mojego serca.
- Dla ciebie wszystko – mój na wpół śpiący umysł nie pozwala mi racjonalnie myśleć przez co mówię te słowa, na które normalnie pewnie bym się nie odważył.

.••••.

                 Czuje się taki wyspany. Chyba pierwszy raz odkąd pamiętam nie czuję się wyczerpany i niechętny do życia. Tylko...
                 Otwieram powoli oczy i spoglądam w dół. Na mojej klatce piersiowej śpi najcudowniejszy i najpiękniejszy człowiek jakiego dane mi było oglądać. Czuję się trochę zdenerwowany, ale zaraz przypominam sobie jak on się tu znalazł dziękuję w myślach bogu za tę okazję do podziwiania go i bycia blisko, do tego nie muszę się o nic bać bo on śpi i nie stanie się żadna niezręczna sytuacja. To zdecydowanie mój ulubiony poranek, a raczej popołudnie, bo chyba pospaliśmy trochę za długo.
                 Dopiero burczenie brzucha chłopaka przypomina mi, że rano wspomniał coś o głodzie. Odsuwam się, więc od niego niechętnie i delikatnie a później udaję się do kuchni, aby zrobić jakieś obiado-śniadanie. Decyduję się na sałatkę i kawę, bo w lodówce nie ma cudów, a kawa świetnie nas obudzi. Jak dobrze, że obydwoje mamy dziś wolne.
                 Starając się nie myśleć więcej o chłopaku, bo to dość niebezpieczne, kiedy wykonuje się jakąś pracę. Zabieram się za krojenie warzyw i robienie kanapek do sałatki. Kiedy wszystko jest już gotowe, a na stole ustawiony jest półmisek z jedzeniem postanawiam obudzić chłopaka. Nie mogę pozbyć się myśli o tym, że chciałbym codziennie go tak budzić, robić mu śniadania i patrzeć jak niesamowicie słodko śpi.
                 Niczym dziecko obejmuje poduszkę, na jego twarzy widoczny jest delikatny uśmiech i promienie słońca igrają na niej delikatnie wpadając przez okno. Roztrzepane po poduszce kasztanowe włosy wyglądają tak cudownie, że mam ochotę podejść i go po nich pogłaskać. Akurat tej przyjemności nie muszę sobie odmawiać. Prawda?
                 Na palcach niczym kot podchodzę do rozwalonego na łóżku chłopaka i głaszcząc jego włosy proszę cicho aby wstał, bo zrobiłem śniadanie. Już po niedługiej chwili mogę rozkoszować się jego pięknym zaspanym spojrzeniem i ciemnymi oczyma, skupionymi tylko na mnie. Mogłoby być tak zawsze.

.••••.
                 Wspomniałem kiedyś, że kocham spotkania, ze znajomymi? Odwołuję to. To znaczy kocham ich i jestem ogromnie za wszystko wdzięczny, tylko, że... Oni nam teraz ciągle dogryzają, zawłaszcza Yeomowi, który nawet za bardzo nie wie dlaczego,a to irytuje mnie najbardziej.
- Nie złość się już tak, to tylko zabawa. - mówi w końcu JoonJin widząc jaki naburmuszony jestem przez to co mówi reszta towarzystwa.
- Ale boję się, że przez to wszystko on może się zorientować. - szepczę, upewniając się wcześniej, ze on na pewno tego nie słyszy.
- Spokojnie, myślę, że nawet jeśli się zorientuje nic takiego złego się nie wydarzy.
                 Jasne łatwo jej powiedzieć zawsze była taka odważna.

.••••.

                 Możecie myśleć, że jestem głupi, przez to że nie chce zaryzykować, ale to nie jest takie proste, nawet jeśli będę pewny, że moje uczucie nie wyrządzi żadnych szkód, nie powiem mu o nim. Dlaczego? Ze strachu, nadal bowiem pamiętam moją pierwszą miłość. Byłem wtedy bardzo odważny i postanowiłem być mądrzejszy niż moi koledzy, postanowiłem powiedzieć tej dziewczynie, że ją kocham. I pomimo lat, które już upłynęły nadal czuje tę rysę, którą ona zostawiła na moim sercu swoją reakcją.

                 Była na mnie wściekła za to, że się w niej zakochałem, to wydarzenie dosłownie zniszczyło mój sposób patrzenia na świat. Wtedy był ona bardzo prosty, po prostu robiłem to co kochałem i co wydawało mi się dobre. Teraz każde swoje słowo, gest analizuję, aby być pewnym, że nie popełnię takiego błędu jak wtedy. 



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~``

No i mamy drugi "dział". Mam nadzieję, że się wam spodoba i zostawicie po sobie jakieś komentarze <3

1 komentarz:

  1. Boże, ich relacja jest cudowna ;; Chyba nawet wolę ich bardziej od marksona i jezu, co się dzieje z tym światem, przynieście gaśnice, bo płonę od feelsów ;;
    Liczę. Na. Więcej.

    PS. Nadal zachwycam się kreacją bohaterów ;;

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy